Moje ostatnie makijaże + ich wykonanie step by step :)

Moje ostatnie makijaże + ich wykonanie step by step :)

Witajcie kochani!
Jak Wam mija środa?:) Ja zorganizowałam dziś babskie popołudnie :). Pewnie jak czytasz tego posta, to ja jestem z mamą w kinie :). Wybrałyśmy się na jakąś nową komedię. Film akurat  na czasie jeżeli chodzi o moją aktualną sytuację, ponieważ jego tytuł to. 'Miłość aż po ślub'. Dam znać, czy było w ogóle warto się wybrać :).

Jak wiecie albo i nie, jakiś czas temu nawiązałam współpracę z portalem Mądrzy Rodzice. Przyznam, że jest to dla mnie niesamowite wyróżnienie, że to właśnie mi się udało :). Przygotowuję dla strony makijaże, które przedstawiam w formie tutorialu. W dzisiejszym poście chciałam Wam przedstawić moje propozycje i odesłać do strony, gdzie pokazuję, jak je wykonać.


1. ZIELONY SMOKEY EYES TUTORIAL [klik]





2. WIECZOROWY MAKIJAŻ Z BŁYSKIEM TUTORIAL- [klik]




3. DELIKATNY SMOKEY EYE W BRĄZIE- TUTORIAL [klik]




Który najbardziej przypadł Wam do gustu? 
Dajcie znać koniecznie!
MIGDAŁOWO-KOKOSOWE ODŻYWIENIE SKÓRY | OLEJEK DO PIELĘGNACJI CIAŁA COSNATURE

MIGDAŁOWO-KOKOSOWE ODŻYWIENIE SKÓRY | OLEJEK DO PIELĘGNACJI CIAŁA COSNATURE

Witajcie kochani!
Właśnie od dziś zaczynam 4 dniowy urlop:). Troszkę dla odpoczynku, troszkę z powodów osobistych. W każdym razie może przez ten czas uda mi się ogarnąć wszystkie zaległe sprawy i wyjść na zero :).
Dziś przychodzę do Was z kolejnym produktem z firmy Cosnature, a mianowicie olejkiem do ciała, o nietypowym połączeniu zapachowym. Jeżeli chcecie wiedzieć jak sprawdził się u mnie ten produkt do pielęgnacji, zapraszam na post!


Oczywiście jak w przypadku każdego posta, musi się pojawić parę słów tytułem wstępu. 
Nigdy wcześniej nie używałam naturalnego olejku do ciała. Owszem, w moich zbiorach pojawiały się niejednokrotnie drogeryjne produkty tego typu, ale głownie stawiałam na balsamy i masła. Zawsze obawiałam się, że w przypadku olejków, może pojawić się problem tłustych plam, które niestety potem ciężko domyć. Zawsze, przed rozpoczęciem testów tego typu produktów, ubieram na siebie piżamę i wsmarowuje je po wieczornym prysznicu. Na pewno mniej żal mi będzie zniszczonej piżamy, czy pościeli, niż np. ulubionej bluzki. Wcześniej stawiałam również na zapachy kwiatowe, lub perfumowane. Nigdy przedtem nie zdecydowałabym się, na połączeniu zapachu kokosa i migdała.Zaryzykowałam i...?


Olejek znajdował się w plastikowym, okrągłym opakowaniu. Dodatkowo zabezpieczony był papierowym kartonem, na którym znajdowały się informację w języku niemieckim, ale producent dołożył również tłumaczenie na język polski. Dzięki temu możemy poznać jego właściwości, bez konieczności szukania informacji w sieci. Jeżeli chodzi o dozownik, to jest on typowy dla tego typu produktów. Niewielka dziurka, znajdująca sie na górze opakowania. Opakowanie jest poręczne, zakręcane, więc możemy go zabrać ze sobą nawet do torebki bez obaw, że wszystko nam wypłynie i narobi szkód. Szata graficzna podobna, jak w przypadku serum, o którym pisałam wczoraj. Kojarząca się z naturą, świeżością i zdrowym trybem życia. Wszystko w podobnej kolorystyce tworzy jedną, spójną całość.


Zacznę najpierw od zapachu, bo to on okazał się największym zaskoczeniem. O ile lubię kokos w każdym możliwym połączeniu (jeżeli chodzi o jedzenie:)), o tyle w kosmetyku się go bałam. I nie chodzi tu o to, że nie lubię kokoswych nut, po prostu miałam obawy, że kokos+migdał, to już za słodkie połączenie nawet jak na mnie, fanatyczkę słodyczy! Wystarczyło, że odkręciłam butelkę, powąchałam i...przepadłam! Zapach jest FAN-TA-STY-CZNY! Absolutnie nie za słodki, nie duszący i nienachalny. Kojarzy mi się troszkę z aromatem kokosowo-waniliowym, ale znowu czuję nutkę roślinno-korzenną. Niesamowicie nietypowe połączenie i jak testowałam przez życie tyle kosmetyków, to z takim zapachem nie miałam do czynienia!
Konsystencja typowa dla oleju. Lejąca, przelewająca się przez palce, ale moim subiektywnym zdaniem wcale nie tłusta. To samo możemy zaobserwować po zaaplikowaniu go na ciało. Nie występuję żaden tłusty film, nie robi plam i jak na olej- wchłania się stosunkowo szybko. 


Olej świetnie nawilżył moje problematyczne miejsca, z którymi zazwyczaj nie dają rady zwykłe balsamy czy masła (łokcie, kolana, pięty). Mój M. używał go także po goleniu zamiast swojego płynu i również był zadowolony z jego działania. Ja osobiście bałabym się użyć go na twarz, że mnie zapcha. Muszę go jeszcze wypróbować do masażu :). Wydaje mi się, że sprawdziłby się również idealnie :)

Jeżeli jesteście zainteresowani zakupem, zapraszam tu.

A Wy czego używacie do pielęgnacji twarzy?:)
Serum, które pokochała moja cera! | COSNATURE

Serum, które pokochała moja cera! | COSNATURE

Cześć!
Witam Was w nowym tygodniu. Strasznie dużo mi się nałożyło na głowę, co zresztą możecie odczuć po tym, jak rzadko piszę dla Was posty. Myślałam, że w tym tygodniu sytuacja zostanie opanowana, ale widzę, że nic podobnego! Mam nadzieję, że jakoś uda mi się to wszystko ogarnąć i nie zwariować!
Dziś w ramach relaksu, przychodzę do Was z postem, w którym przedstawię Wam w kilku słowach moje ulubione serum do twarzy, z którym na początku miałam małe przeboje! Jeżeli jesteście ciekawi, jak wyglądała moja przygoda z nim, zapraszam do dalszej części wpisu!


Zacznę może najpierw od tego, że produkt udało mi się przetestować dzięki Michałowi z bloga Twoje źródło urody. Swoją drogą, jeżeli jeszcze nie znacie tego bloga, serdecznie Was zapraszam do zapoznania się z wpisami! Michał to skarbnica wiedzy i wie o urodzie więcej niż nie jedna z nas!
Jak tylko pojawiła się możliwość przetestowania produktów nieznanej mi marki- zgodziłam się bez wahania! Jak wiecie uwielbiam nowości, a jak jeszcze te nowości miały by mi pomóc (a  konkretniej mojej cerze), to ja w to wchodzę! Szczerze mówiąc, o marce nigdy wcześniej nie słyszałam. Być może jest to spowodowane tym, ze ja się dość mocno przywiązuje do stałych produktów w pielęgnacji. Ze strony mogłam sobie wybrać dwa produkty, więc nie mogłam nic innego wybrać jak serum przeciwzmarszczkowe (tak, tak kochani :)) i olejek do ciała, o którym przeczytacie jutro. Na pierwszy rzut  poszło serum, ponieważ używam go non stop codziennie przed makijażem i przed snem. 


Produkt znajduje się w smukłym, plastikowym opakowaniu. Oczywiście serum dodatkowo zabezpieczone było kartonowym opakowaniem, ale go wyrzuciłam i teraz muszę Wam przedstawić zdjęcia z niemieckimi napisami :). Pierwsze co niesamowicie spodobało mi się w produkcie to pompka. Tak jest! Pompka to najlepsze rozwiązanie, jakie może być w tego typu kosmetykach. Pompka działa bez zarzutów i nie zacina się. Dzięki niej możemy dozować odpowiednią ilość produktu. Generalnie z obserwacji zauważyłam, że jedno naciśnięcie pompki wystarczy, żeby pokryć całą twarz. Szata graficzna bardzo ładna. Kobieca, kojarząca się z naturą i świeżością. Tak producent opisuje produkt:

Silnie skoncentrowany przeciwzmarszczkowy witaminowy koktajl bogaty w naturalne składniki odżywcze:  jojoba , masło shea, koenzym Q10 i witaminę E.  Wspomaga naturalne funkcje skóry, regeneruje ją, zostawia delikatną powłokę ochronną. 
Olej z rokitnika pochodzącego z certyfikowanych ekologicznych upraw, wzmacnia komórki skóry, odnawia je zapewniając poprawę elastyczności skóry, która jest zauważalnie gładsza a zmarszczki zredukowane. Naturalny przeciwutleniacz jakim jest witamina E chroni skórę przed wolnymi rodnikami.
Serum zawiera także kompleks z bio-kwasem hialuronowym który jest rewelacyjnym składnikiem  o doskonałych właściwościach nawilżających, ponieważ umie skupiać wilgoć jak gąbka. Wygładza skórę, wspomaga jej właściwości ochronne.  Ponadto, kwas reguluje przepływ substancji między komórkami i ma zdolności antyoksydacyjne.
Działanie kwasu hialuronowego:
nawilżenie warstwy rogowej naskórka, nawilżenie głębokich warstw skóry, spłycenie zmarszczek, działanie liftingujące, zwiększenie jędrności skóry, zwiększenie elastyczności skóry, wygładzenie i zmiękczenie skóry.
Serum doskonale się wchłania i pozostawia na skórze przyjemny naturalny zapach.
- naturalny zapach
- bez parabenów,
- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny
Odpowiednie do wszystkich typów cery.  Produkt przebadany dermatologicznie wolny od syntetycznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów.*

*Opis pochodzi ze strony:  http://www.biobeauty.pl/naturalne-multiwitaminowe-przeciwzmarszczkowe-serum-z-rokitnikiem.html


Tak jak napisałam, od razu po otrzymaniu produktu zaczęłam go używać. Akurat byłam na wykończeniu swojego wcześniejszego produktu, więc trafiło się idealnie ;). Na samym początku urzekł mnie jego zapach. Piękny, roślinny, kojarzący się z naturą, zapach troszkę przypomina mi miętę pieprzową. Uwielbiam tę nutę w kosmetykach! Konsystencja idealna dla serum. Niezbyt gęsta, ale wystarczająco gęsta, żeby nie przeciekało nic przez palce. Rozprowadza się bardzo szybko i stosunkowo równomiernie wchłania się. Stosowałam go pod makijaż i nie zauważyłam, żeby wchodził w jakieś niepożądane reakcje z podkładami, których używam. Na początku miałam z nim jednak mały problem. Przez pierwszy tydzień używania wyskoczyło mi sporo niespodzianek! Uwierzcie mi, że moje czoło i broda były w krostach! Przyznam, że troszkę mnie to zmartwiło, ale nie poddałam się i używałam go dalej. I wiecie co? Przyniosło to same pożądane efekty. Po tygodniu problem wyprysków zniknął, a ja w zamian dostałam nawilżoną i gładką cerę. Wydaje mi się, że to była pierwsza reakcja organizmu na nowy produkt. Od tego czasu nic podobnego nie miało miejsca. Mogę iść nawet o krok dalej i powiedzieć, że odkąd zaczęłam go używać, już dawno nie miałam żadnej niespodzianki na twarzy. Produkt sprawdził się u mnie idealnie. Jak wiecie, bo kiedyś Wam wspomniałam, że nie jestem zafiksowana na punkcie produktów naturalnych, ale odkąd poznałam ten to wiem, że czasem warto się przełamać i wypróbować!:)


Produkt możecie zakupić tutaj.

A Ty masz swoje ulubione serum?:)
Znasz produkty Cosnature?:)
Wspomnienie lata! SENELLE- NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA

Wspomnienie lata! SENELLE- NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA

Witajcie!
Kurczę, troszkę mnie tu nie było, ale zwaliło mi się parę spraw na głowę i jakoś nie było kiedy wejść ani na fb, ani na instagram, a już tym bardziej tutaj. Mam nadzieję, że już niedługo wszystko się unormuje i w końcu będę miała więcej czasu! Zdradzę tylko, że już wkrótce będę miała coś super dla Was:)!
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o balsamie, który jakiś czas temu dostałam od firmy Senelle. Jeżeli jesteście ciekawe jak się sprawdza, jakie ma właściwości i za co tak naprawdę go szczerze pokochałam- zapraszam na post!



Niedawno, a dokładnie tutaj (klik) pokazywałam Wam całą zawartość paczki od Senelle. Przybliżyłam Wam bardziej firmę, charakterystykę produktów i powiedziałam kilka słów od siebie. Dziś chciałabym się skupić na jednym konkretnym produkcie, który baaaardzo szybko stał się moim ulubieńcem i powiem Wam szczerze, że założę się, że przypadł do gustu nie tylko mi! Mowa o balsamie z linii Summer, którą dobrze już znacie.
Jak wiecie pewnie z mojej notki dotyczącej pielęgnacji, mam skórę suchą i to się już chyba nigdy nie zmieni. Nie muszę oczywiście mówić, że latem, skóra staje się jeszcze bardziej sucha niż kiedykolwiek i właśnie w tym okresie każda z nas, powinna dbać o nią szczególnie! Niestety nieraz jest tak, że pamiętamy o pielęgnacji twarzy, ale traktujemy po macoszemu całe ciało.  Ja kiedyś również należałam do tej grupy, ale jak moja skóra na ciele zaczęła wyglądać gorzej niż źle, moje nastawienie zmieniło się DIA ME TRA LNIE! 


Balsam znajduje się w miękkim opakowaniu, które jak większość produktów tego typu, stoi na 'głowie'. Jak pewnie wiecie jest to dla mnie najlepsza opcja, ponieważ przez cały czas użytkowania produktu, spływa on w dół, co ułatwia jego aplikację nawet wtedy, kiedy dobijamy dna. Opakowanie zamykane na 'klik'. Otwór, przez który wydobywa się produkt jest średnich rozmiarów. Pozwala to na aplikację pożądanej przez nas ilości balsamu. Opakowanie jest na tyle miękkie, że pod koniec użytkowania możecie je sobie przeciąć i wyciągnąć resztki do ostatniej kropli. Szata graficzna prosta, ale jednoznacznie kojarząca się z latem i słonecznymi dniami. Na opakowaniu znajdziecie podstawowe informacje jak nazwa produktu, serii, producenta, skład oraz pojemność. 


Jeżeli czytaliście post z prezentacją paczki to pewnie wiecie, co na pierwszy rzut urzekło mnie w tym produkcie. Tak jest moi drodzy- zapach. Zapach jest obłędny, niepowtarzalny i sprawia, że chce się używać balsamu! Oczywiście to moje subiektywne skojarzenie, ale przypomina mi dzieciństwo, lato, jabłka w sadzie, beztroskę, wolne chwile... No sama gęba się cieszy po jego aplikacji! Balsam jest bardzo treściwy i gęsty, jednak łatwo go rozprowadzić na ciele. Nie zostawia żadnych śladów, a tym bardziej nielubianego przez kobiety tłustego filmu, który jest wyczuwalny. Pięknie nawilża, co możecie już wyczuć po kilku użyciach i błyskawicznie się wchłania. Przez cały okres użytkowania nie uczulił mnie, nie podrażnił i nie wywołał żadnych reakcji alergicznych. Świetnie spisuje się na poparzone ciało od słońca oraz daje ukojenie po depilacji. 
Jak dla mnie produkt nie ma żadnej wady. I chociaż chciałabym się do czegoś przyczepić, to naprawdę nie ma do czego :). Zagościł na stałe w mojej pielęgnacji i jak kolejne linie nawiązujące do innych pór roku będą takie boskie, to ja już chcę je poznać!

Produkt możecie zakupić tutaj.

A jaki jest Twój ulubiony balsam?:)

PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW. | PILOMAX | SENELLE | EMOLIUM I INNE

PIELĘGNACJA CIAŁA I WŁOSÓW. | PILOMAX | SENELLE | EMOLIUM I INNE

Cześć!
Ale mi zleciał dzisiejszy dzień :). Dopiero teraz udało mi się na spokojnie usiąść do komputera! Widzę, że wczorajszy post bardzo przypadł Wam do gustu ( za co dziękuję :*), dlatego dziś lecimy z kolejnym tematem!
Zapraszam Was na wpis, w którym przedstawię produkty, które towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji włosów i ciała. 



Umówmy się, produktów do pielęgnacji ciała i włosów mam zdecydowanie mniej. Nie wiem z czego to wynika. Spoko, spoko, o ciało też dbam! Podobnie jak wczoraj przedstawię wam krótką charakterystykę włosów i ciała żebyście miały chociaż minimalny obraz tego, z czym borykam się na codzień. 

CIAŁO
Jeżeli chodzi o moje ciało, to uwierzcie mi, nie należy ono do najłatwiejszych. Nie mówię tu o kilku nadprogramowych kilogramach, bo to jest w ogóle temat rzeka :). Miałam na myśli bardziej fakt, jak zachowuje się moja skóra. Zacznijmy od tego, że mam na max przesuszoną skórę wszędzie, ale apogeum tego przesuszenia występuję gdzie? Ano na łokciach i kolanach. Chyba większość z nas boryka się z tym problemem. Kolejną moją bolączką są rozstępy i cellulit wodny. Pewnie się zdziwicie czemu pisze o takich rzeczach, jak przecież sporo blogerek i vlogerek wizualizuje sobie w głowie, a potem przedstawia swój idealny (nierealny) świat :). Ja taka nie jestem i nie będę udawać, że nie wiem co to cellulit, rozstępy i inne normalne problemy każdej z nas :) Najwięcej 'czerwonych kresek' mam na ramionach i biuście.


WŁOSY
 Moje włosy również nie należą do najłatwiejszych w obsłudze. Mam je już piekielnie długie i uwierzcie mi, że nie mogę się doczekać ślubu, żeby w końcu je ściąć do połowy pleców co najmniej! Końcówki standardowo rozdwojone, włosy wysokoporowate, puszące się jak pieron. Do tego MEGA WIELKA łuszczyca na skórze głowy, co wygląda krótko mówiąc nieestetycznie i szpetnie.


SMAROWANKO


Uwielbiam wszystkie maziajki, balsamy, kremy i wszystko co łatwo się rozsmarowuje i przede wszystkim pięknie pachnie!
- Niewątpliwie idealnie sprawdza się na chwilę obecną u mnie balsam z Senelle. Przyznam, że nie wiedziałam, że naprawdę polubię go od pierwszego użycia! Zapach, przywołuje mi dzieciństwo. Od razu po zaaplikowaniu mam wrażenie, że moja skóra jest niesamowicie gładka i nawilżona. Linia Summer, idealnie opisuje jego konsystencję i zapach <3.

- Masło z Naturaive to produkt, który ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwie do plusów należy zaliczyć fakt, że pozostawia skórę naprawdę miękką i nawilżoną. Niestety, nie mogę znieść do końca jego zapachu, który kojarzy mi się z zepsutymi owocami... Jeżeli jesteście w stanie to wytrzymać, to warto po niego sięgnąć, bo działa mega!

- Olejek z Eveline aplikuje zazwyczaj na przesuszone kolana i łokcie. Nie brudzi i dość szybko się wchłania. Przynajmniej nie jest tłusty, jak inne produkty tego typu. 


ROZSTĘPY 


Nie czarujmy się. Nic nie działa na pstryknięcie palcem, więc nie ma produktu 'cud' ( a szkoda :)).
O ile jeszcze jestem w stanie tolerować rozstępy na nogach, bo najzwyczajniej w świecie są mniej widoczne, o tyle te na rękach i ramionach i dekolcie, są dla mnie kłopotliwe.
- Olej z Equilibra dostałam na spotkaniu blogerek w Styczniu br. Dłuuuugo, długo go nie używałam, ale jak zobaczyłam jak to paskudnie wygląda, postanowiłam walczyć! Stosuję go dwa razy dziennie. Na początku obawiałam sie, że będzie zostawiał plamy, ale wchłania się błyskawicznie! Nawet jak się spieszę do pracy i muszę się szybko ubierać, to nie obawiam się, że po aplikacji zostaną mi plamy.

- Krem z Montibello jest dla mnie numerem 1 szczególnie jeżeli chodzi o uda! Mam wrażenie, że naprawdę stan skóry w tym miejscu polepszył się zdecydowanie. Skóra stała się bardziej napięta i jędrna.


ZDZIERANIE


O ile na twarz boję się aplikować mocnych zdzieraków, o tyle na ciało uwielbiam ich używać. Cukrowy scrub z Naturativ przyszedł do mnie wraz z balsamem, którego zapachu nie mogę znieść. W przypadku tego produktu, sytuacja ta diametralnie się zmieniła. Produkt pięknie pachnie,a  na dodatek super zdziera to, co niepotrzebne:). Wielkie opakowanie posłuży Wam na pewno na baaaardzo długo!

WŁOSY


- Paczka z Pilomax dotarła do mnie stosunkowo niedawno, ale już zdążyłam zabrać ze sobą kilkukrotnie pod prysznic szampon. Umówmy się, to nie jest tylko moje zdanie, bo włosów po kąpieli sobie sama nie czeszę z prostej przyczyny- nie daję rady. Zazwyczaj robi to moja mama albo M. Tym razem nawet moja mama zauważyła. że włosy zdecydowanie lepiej się rozczesują i nie plączą, tak jak w przypadku innych szamponów.

- Emolium to szampon, który poleciła mi Pani w aptece, ktora najwidoczniej na niczym się nie zna :). Po nim miałam zapomnieć o mojej łuszczycy i cieszyć się nawilżonym skalpem. Nic podobnego nie miało miejsca :). Szampon dobrze domywa, ładnie pachnie, ale nie spełnia podstawowej funkcji tj. nawilżenia. 

- Szampon z GP robił cuda przez dłuższy okres na mojej głowie, ale chyba już przestał działać :(. Niestety nie daje rady z moim skalpem i jak tylko zdenkuję to opakowanie, to powiem mu 'papa'.


ODŻYWKA 

Niezawodna, najlepsza, o której dokładnie pisałam tu [klik]
 
A POD PRYSZNICEM...


Ile ja już miałam żeli pod prysznic, to jeden Pan Bóg wie! Ten pokochałam za piękny, morski zapach. Naprawdę mam wrażenie, że po prysznicu z nim czuje się jakaś pobudzona, ale i odprężona :). Mam do niego również balsam do ciała, ale używa go moja mama i też jest nim zauroczona. Podobno super pachnie i daje uczucie ochłodzenia co w te upalne dni, jest niezbędne :)

Tak wygląda moja pielęgnacja :)
A czego Ty używasz? :)

 
 


 

 
Moja pielęgnacja twarzy, czyli NIE-PORADNIK pielęgnacyjny. NOREL | VICHY | LIRENE i inne

Moja pielęgnacja twarzy, czyli NIE-PORADNIK pielęgnacyjny. NOREL | VICHY | LIRENE i inne

Witajcie!
Kurczę, już myślałam, że uda mi się opublikować wczoraj post, ale była taka burza, że nawet nie chciało mi się zrobić zdjęć! Dziś zmobilizowałam się na maxa i oto jestem :).
Kiedyś obiecałam Wam, że dodam posta, w którym przedstawię moją pielęgnację. Na początku myślałam, że opiszę całą pielęgnację na raz, jednak postanowiłam, że podzielę tę serię na etapy. Na początek skupimy się na twarzy, ponieważ (sama jestem w szoku) mam tych produktów najwięcej. Zanim jednak zaczniemy chciałabym zaznaczyć, że ja NIE JESTEM żadnym znawcą w tym temacie. Nie znam się na składach, nie znam się na tym co komu pasuje, a co nie. Działam tylko i wyłącznie intuicyjnie i chcę żebyście miały tego świadomość i nie sugerowały się do końca moimi działaniami. To co pasuje mnie, nie koniecznie musi pasować Wam i na odwrót.
Ok, jak już ustaliliśmy sobie, że ekspert ze mnie żaden, możemy przejść do tematu posta:). Zapraszam Was na wpis, o mojej pielęgnacji twarzy.  


MOJA CERA

Jeżeli jesteś ze mną od dłuższego czasu, to z czystym sumieniem możesz pominąć ten akapit. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że znasz moją cerę tak jak ja i nie musisz kolejny raz o niej czytać. Jeśli jednak jesteś tu po raz pierwszy, albo wcześniej trafiłeś na posty, które nie dotyczyły cery/kosmetyków przeznaczonych do cery- koniecznie przeczytaj te kilka słów.
Jestem (nie) szczęśliwą posiadaczką cery suchej. Zawsze odkąd pamiętam miałam suchą skórę na całym ciele i niestety nie wyglądało to inaczej w przypadku twarzy. Skóra łuszczyła mi się wszędzie. Od czoła, po nos, przechodząc na policzki i na brodzie kończąc. Łuszczyła się ekstremalnie i za Boga nie dało się jej nawilżyć. Z wiekiem zaczęły dochodzić inne problemy, które miały pośredni bądź nie, związek z hormonami. Najpierw zaczęły się pojedyncze 'niespodzianki', a potem miliony wągrów na nosie. Jakby tego mało, do kompletu zaczęły mi pękać naczynka. Jak widzicie, moja cera nie należy do łatwych,ale istnieją produkty, które pozwalają mi 'w miarę' normalnie wyglądać. 


OCZYSZCZANIE


Zaczęłam od demakijażu, ponieważ dla mnie demakijaż o najważniejszy krok w pielęgnacji. Ja wiem, że istnieją dwa stanowiska, które uważają, że demakijaż można zaliczyć do pielęgnacji i te, które obstawiają inaczej. Ja mam swoje zdanie na ten temat i Wy zapewne też. Od lat, naprawdę od co najmniej 5 lat (?) do demakijażu używam płynu oliwkowego z Ziaji. Uwielbiam w nim wszystko. Uwielbiam to jak domywa, fakt, że nie podrażnia, nie uczula i zestawiając go  innymi płynami micelarnymi, starcza na bardzo długo. Próbowałam już kilka razy 'zdradzić' go z innym płynem ale bezskutecznie. Co prawda teraz testuję super produkt do demakijażu ale nie wiem, czy skradnie moje serce jak Ziaja.
Jeżeli chcesz o nim więcej poczytać, zapraszam tu. Ps. jak klikniecie w link, to zobaczycie moje zdjęcia, które robiłam jeszcze kilka lat temu mikrofalówką. Ja wchodząc na ten stary wpis zauważyłam, że w ciągu 2 lat produkt podrożał o 2 zł :) Ot, taka ciekawostka) 
Jeżeli chodzi o żele które stosuje, to aktualnie używam dwóch. Pierwszy regularnie i z czystym sumieniem podkradam mamie i o ile nigdy nie byłam przekonana do tej firmy, o tyle ten produkt jest mega! Uwielbiam go przede wszystkim za zapach (tak wiem, to jest najważniejsze w produkcie:D). Świetnie odświeża skórę, nie podrażnia również ani nie uczula. Daje mi takiego porannego kopa, kiedy używam go podczas oczyszczania.
Drugi produkt nie przypadł mi do gustu prawie wcale, ale skoro go jeszcze używam to wspomnę o nim kilka słów. Produkt do mojej cery nie sprawdził się wcale. Wcale nie zapobiegł wyskakiwaniu pryszczy, ani nie pomógł przy pozbyciu się wągrów. Generalnie to totalny średniak, którego się używa i zapomina o nim.
Więcej poczytacie na jego temat: tu
 
TONIZOWANIE


Na tonik 'ideał' nie trafiłam do tej pory ani razu. Nie wiem dlaczego mam takiego pecha jeżeli chodzi o tą kategorie. Miałam kiedyś super produkt z Soraya, który nie wiadomo czemu, zaczął mnie później maxymalnie zapychać i koniec miłości. Aktualnie używam dwóch produktów. Pierwszy, dostałam w mikołajkowej wymianie. O firmie Norel słyszałam sporo. I tych pozytywnych opinii i tych troszkę mniej. Nie chcę spoilerować, bo wkrótce pojawi się oddzielny wpis o nim, ale powiem tylko jedno. W moim przypadku mogę go używać MAXYMALNIE 2x w tygodniu. Kiedy używałam go częściej zaczęły się klocki, ale o tym innym razem :).
Tonik matujący z Eveline dostałam chyba na spotkaniu blogerek o ile mnie pamięć nie myli i to również taki średniaczek. Podejrzewam, że skończy się już wkrótce, a ja nawet nie zapłaczę nad nim. Generalnie kolejny raz si,ę potwierdziła moja opinia, że EVELINE ma fajną tylko kolorówkę. Pielęgnacja wcale, a wcale mnie nie przekonuje.


KREMY POD OCZY


Idealnego kremu pod oczy szukałam ho i jeszcze hoho czasu. Uwierzcie mi, że mam ekstremalnie wrażliwe oczy i jak tylko coś mi nie podpasuje to jest od razu płacz i zgrzytanie zębami. Na zdjęciu widzicie świętą trójcę, którą aktualnie męczę. Pewnie się dziwicie, jak można używać trzech kremów pod oczy ale uwierzcie, że każdy ma swoje zadanie, które sprawnie realizuje.
La Roche Posay, to mój krem na codzień. Używam go pod mój codzienny makijaż lub w te dni, kiedy nie maluje się wcale. Stosuję go również na noc. Jestem z jego działania bardzo zadowolona i wiem, że na pewno zakupię kolejne opakowanie.
Kilka słów więcej o nim: tutaj.

Krem pod oczy Orientana używam zazwyczaj pod ciężki, wieczorowy makijaż. Niestety zauważyłam, że LRP+ Cięższe korektory pod oczy= efekt ciastka i włażenia produktów w zmarszczki. Nienawidzę tego szczerze! W przypadku produktu Orientana nic się takiego nie dzieje, a  ja jestem przeszczęśliwa:)
Poświęciłam mu oddzielny wpis: tu.    

Lambre to produkt, którego używałam jako pierwszego, ale dorobiłam się już kolejnego opakowania. W moim przypadku najlepiej sprawdza się zimą i latem czyli szczególnie wtedy, kiedy moja skóra potrzebuje największego nawilżenia.
Również pisałam o nim  w tym poście: [klik]


KREMY NA DZIEŃ


I kolejna trójca :). Co najciekawsze, swoje 5 minut na blogu miał tylko krem z Ziaja, a reszta grzecznie czeka na swoja kolejkę.

Zacznę od kremu, który mam najkrócej. Jakiś czas temu, a dokładniej w tym poście [klik] 
prezentowałam nowości, które dostałam od marki Senelle. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym na drugi dzień nie zaczęła używać produktu :). Oczywiście nie mogę się już wypowiedzieć, że jest super, hiper i mega, ale już widzę w nim potencjał! Pewnie za niedługo i Wy się o tym przekonacie ;). 

Krem z Bingo Spa to moj faworyt. I choć może na początku po aplikacji skóra mnie piekła, to po jakimś czasie to uczucie zniknęło totalnie. Używam go na codzień pod makijaż i jestem niesamowicie zadowolona z jego działania. Szybko się wchłania, pięknie pachnie i naprawdę cieszę się, że go mam. 

No i Ziaja, która pasuje idealnie w te upalne dni. Aplikuje go szczególnie wtedy, kiedy się nie maluję. Pewnie widzicie, ze ma SPF30, więc pamiętajcie, że powinien być Waszym Must Have!
Pisałam o nim tutaj: [KLIK]


PRODUKT DO UST


Nie wiem skąd wzięły się te farfocle na opakowaniu, ale jak wiadomo- na czarne wszystko się łapie ;). Peeling do ust to mój must have od pierwszego jego użycia. No cóż ja poradzę, że go niesamowicie kocham? Idealnie sprawdza się szczególnie wtedy,kiedy przez 6 dni w tygodniu aplikuję maty na usta:). Świetnie pachnie i smakuje również niczego sobie;)

PEELINGOWANIE

  
Oczywiście w moim przypadku nie mógłby się tu pojawić inny peeling jak tylko enzymatyczny. Próbowałam mechanicznych, ale z różnymi skutkami się to kończyło. Ten również ma wady, ale jestem pewna, że zostanie ze mną na dłużej!
Tu opisywałam go dokładniej: [klik]

RÓŻNOŚCI

 
Naprawdę proszę spuśćcie zasłonę milczenia na to, jak wygląda serum z Biolaven. Trzymałam go w kosmetyczce, kiedy z niewyjaśnionych przyczyn ukruszył mi się cień no i się stało :).
Produkt z Cosnature stosuje stosunkowo od niedawna, ale towarzyszy mi on codziennie rano. Na początku zauważyłam delikatny wysyp, ale na chwilę obecną wszystko ucichło i mam nadzieję, że to była pierwsza reakcja cery na naturalny produkt.
Serum z Biolaven jest ze mną od października i jedyne co mogę powiedzieć to 3x tak!
Sporą recenzję o nim przygotowałam: [klik] 

 
Krem, który nigdy się nie kończy! Uważam, że jest to jeden z najlepszych kremów na noc jaki miałam ever! No bez kitu! Rano czuję, że moja skóra jest taka.. NIE MOJA! Naprawdę mam wrażenie, że dotykam twarzy zupełnie obcej mi osoby. Sprawdza się idealnie u mnie, oraz u mojej mamy.
Koniecznie przeczytaj jego recenzję, bo jest warty każdej złotówki! [klik]


Tak jak wspomniałam na wstępie mam wągry i niestety muszę sobie z nimi jakoś radzić. Jak dla mnie plastry na nos są idealnym rozwiązaniem! Ok, mam świadomość,  że nie 'wyciągną' mi wszystkiego, ale uwierzcie mi, ze te widoki, które nie raz zobaczę po ściągnięciu ich z nosa są delikatnie mówiąc... obrzydliwe! Plastry są tak dobre, że chyba zasługują na oddzielny post w przyszłości:)



Nic nie potrafi mi przynieść tak ukojenia w trakcie tych upałów jak woda termalna. Jeszcze w tamtym roku był to dla mnie wynalazek z kosmosu, a na chwilę obecną nie mogę sobie wyobrazić, jak bez niej funkcjonowałam. Gdybym miała wybrać 3 produkty pielęgnacyjne do twarzy, to na pewno pojawiłby się ten (ja go zaliczam do pielęgnacji, ok?!:D)


Kocham tę szczoteczkę! Może nie jest to Clarisonic ze wszystkimi bajerami, ale mi w zupełności wystarczy! Idealnie sprawdza się do delikatnego masażu i oczyszczenia twarzy. Na pewno sprawdzi się u tych z Was, którzy macie wrażliwą skórę!

WOW! Pisałam ten post 3h, ale w końcu dobiegłam do końca!
Znacie któryś z moich produktów? Daj znać, że byłeś w komentarzu!
Będę miała świadomość, że moja praca nie poszła na marne !:)
Dobre, bo Polskie! Nowa marka kosmetyczna Senelle i ich linia Summer 2017.

Dobre, bo Polskie! Nowa marka kosmetyczna Senelle i ich linia Summer 2017.

Witajcie kochani!
Nie było mnie tu ani na fb parę dni, bo totalnie porwał mnie wir poszukiwania wszystkiego co niezbędne na nasz ślub :) Salę już mamy zaklepaną, zespołu szukałam wczoraj cały dzień, ale wszystko powoli się toczy do przodu. Tak jak zapowiedziałam na IG, NIE BĘDZIE tu ślubnego spamu i blog nie zmieni swojej tematyki. Może raz od czasu coś tu wrzucę ( o ile jesteście zainteresowane), ale nie będzie to głównym tematem postów :).

Dziś przychodzę do Was z prezentacją kosmetyków marki Senelle, które dotarły do mnie w ubiegły piątek. Nie są to żadne recenzje, tylko luźne, pierwsze wrażenie:). Jeżeli jesteście ciekawi co i jak, zapraszam na wpis!



Generalnie o ile mnie znacie o wiecie, że uwielbiam Polskie kosmetyki i zawsze wspieram Polskie firmy. Lubię, jeżeli w naszym kraju na rynku pojawia się coś godne uwagi i inne kraje również nam mogą czegoś zazdrościć, a nie tylko my im :). Kiedy pojawiła się możliwość testowania kosmetyków Senelle,  zgodziłam się bez zastanowienia!

KONTAKT Z FIRMĄ

PRowcy są różni. Możecie mi wierzyć na słowo. Spotkałam się z osobami, które były niesamowicie miłe i kontakt z nimi był dla mnie czystą przyjemnością. Poznałam również i tych, którzy najwidoczniej pracowali 'za karę', ale wyraźnie było widać, że się do tego nie nadają. W mojej 'karierze' blogowej nie mogło również zabraknąć osób opryskliwych, nieprzyjemnych i jednym słowem chamskich, którzy nie dość, że nie potrafili pomóc, to w ogóle traktowali blogera jak zło konieczne. Pani Beata zdecydowanie należy do pierwszej grupy i nie mam żadnej wątpliwości! Kontakt z nią to czysta przyjemność! Odpowie na wszystkie Wasze wątpliwości bezwzględu na to, o jakiej porze do niej napiszecie!
PRZESYŁKA

Każdy człowiek na tej planecie lubi czuć się doceniony. Każdy lubi, jak ktoś o niego dba, lubi czuć się wyjątkowo. Niezaprzeczalnym jest fakt, że ja, jak również połowa moich blogowych koleżanek, zwracamy uwagę na przesyłki, które dostajemy od firm. I nie chodzi tu o samo opakowanie, czy ozdobniki. Chodzi o całokształt. Przesyłka od Senelle skojarzyła mi się z czystą naturą;). Do tego dołączony był ODRĘCZNIE napisany, personalizowany liścik. To mi się podoba! Mam świadomość, że nie szło to 'taśmowo', a ktoś tylko wkładał kartki do kartonów. Wiem, że liścik był pisany dla mnie i trafił tylko w moje ręce :)


CO W ŚRODKU?

Jak na załączonym obrazku :). W pudełku znajdowały się 3 produkty: korygujący krem pod oczy, odżywczy krem do ciała i nawilżający balsam. Może na początek kilka słów o szacie graficznej. Wow, wow, wow! Jeszcze nie spotkałam się z tak nieszablonowymi i tak niespotykanymi opakowaniami jak te! Poniżej zobaczycie zdjęcie jak to wyglądało. Co najciekawsze, możecie je wykorzystać na różny sposób. Na instagramie Senelle możecie zaobserwować, że puste opakowanie idealnie nadadzą się jako... pudełko na kredki! Oczywiście w naszym świecie beauty świetnie się również sprawdzi jako opakowanie na pędzle :).  Opakowania są ciężkie i solidne. Szata graficzna moim zdaniem idealnie oddaje letni klimat! Totalny chill, luz i słonecznie dni.


KORYGUJĄCY KREM POD OCZY


Słodkie, minimalne opakowanie, które na początku skojarzyło mi się z... lakierem do paznokci! Szklane, zaopatrzone w pompkę, czyli mój ulubiony aplikator! Producent napisał: ''Ekstrakt z maku polnego stymuluje krążenie krwi, wzmacnia i chroni naczynia krwionośne, wykazuje właściwości przeciwzmarszczkowe i ujędrniające''. Po tych słowach mam pewność, że idealnie sprawdzi się dla mnie!

CENA: 75 zł/15 ml
Do kupienia: [klik]


ODŻYWCZY KREM DO TWARZY


Smukłe, wysokie i również szklane opakowanie. Aktualnie jestem na wykończeniu mojego ulubionego kremu więc nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po ten! Producent zachęca do użycia, ponieważ zapewnia,  ''Dzięki zastosowaniu miodu ekologicznego wykazuje działanie przeciwzapalne i przeciwutleniające, wzmacnia barierę ochronną skóry przed promieniami UV i pobudza ją do regeneracji. Codzienna aplikacja kremu zapobiega przeznaskórkowej utracie wody. Hialuronian sodu sprawia, że naturalnie występujący w skórze, kwas hialuronowy (HA) działa jak „molekularna gąbka”. Krem wzmacnia barierę ochronną skóry i chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo redukuje widoczne zmarszczki.'' Ciekawe jego działania?;)

Cena: 89 zł/50 ml
Do kupienia: [klik]

NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA


O tym produkcie mogę powiedzieć co nieco, bo od razu po otrzymaniu przesyłki zaczęłam go używać. Powiem Wam, że produkt wchłania się w oka mgnieniu! Momentalnie skóra go 'pije'. Na dodatek, ma piękny, letni zapach. Powiedziałam Wam nawet na instastory, że kojarzy mi się z jabłkami z sadu, które zrywałam jako dziecko. Niesamowicie przypadł mi do gustu! Na stronie sklepu został opisany w następujący sposób: ''Pokochaj działanie innowacyjnej, olejowej substancji aktywnej Oléoactif® Pomegranate 0,5% w połączeniu z olejami roślinnymi. Masło shea intensywnie natłuszcza i nawilża, pobudza regenerację i gojenie, łagodzi podrażnienia, chroni przed UV. Naturalny skwalan roślinny, dzięki swojej budowie cząsteczkowej, zbliżonej do naturalnego sebum ludzkiego, świetnie wnika w skórę, odbudowując jej warstwę hydrolipidową. Nadaje skórze miękkość i elastyczność, dodatkowo ułatwia wnikanie substancji aktywnych w głąb skóry.''

Cena: 69 zł/200 ml
Do kupienia: [klik]

I tak prezentuje się całą rodzinka Senelle z linii Summer. Na stronie internetowej możecie przeczytać, że marka będzie wypuszczać kolejne serie, związane z porami roku. Wejdźcie na ich stronę i dajcie znać, który produkt najchętniej byście przetestowali!

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger